Artykuł sponsorowany
Łukasz Gikiewicz – futbol, rodzina i pasja
Łukasz Gikiewicz to piłkarz, który od lat łączy profesjonalną karierę z życiem rodzinnym i rolą ojca. Grał w Polsce i za granicą – od Bułgarii, przez Cypr i Tajlandię, aż po Bliski Wschód – poznając różne kultury i futbol z wielu perspektyw. W rozmowie opowiada o swoich początkach, o wartościach, które wyniósł z boiska, o wychowaniu syna oraz o tym, jak wspólne treningi i pasje budują więź między nimi. Na koniec zdradza, jak sprawdził się sprzęt Under Armour, który testowali razem.
Kariera i początki
Jak wspominasz swoje pierwsze kroki w piłce nożnej i moment, w którym poczułeś, że możesz zostać zawodowcem?
Od najmłodszych lat byłem blisko tego sportu. Tata pracował w klubie, który w tamtym czasie grał w najwyższej klasie rozgrywkowej – STOMIL OLSZTYN więc z bliska miałem możliwość przyglądania się jak to wszystko wygląda i marzyłem żeby jednego dnia też ubrać buty piłkarskie i grać na pięknych stadionach jako profesjonalny piłkarz.
Jakie wartości wyniosłeś z uprawiania sportu, które są dla Ciebie ważne również poza boiskiem?
Szacunek, rywalizacja i walkę. Każdego rywala, z którym mierzyłem się na boisku, szanowałem – między nami była rywalizacja i walka, ale po ostatnim gwizdku wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi. Każdy, kogo spotykamy, także poza boiskiem, zasługuje na szacunek. Jako młody chłopak walczyłem na boisku o spełnienie swoich marzeń, a dziś w ten sam sposób walczę o lepsze jutro, stawiając sobie zarówno małe, jak i większe cele, które chcę realizować, by rozwijać się jako człowiek. Nie lubię bezczynnie czekać na to, co przyniesie los – wolę brać życie w swoje ręce i, na ile to możliwe, sam o nim decydować.
Z jakimi największymi wyzwaniami spotkałeś się w swojej karierze i jak udało Ci się je pokonać?
Wyzwanie stanowiło podróżowanie po świecie w nieznane, poznawanie nowych kultur i ludzi. Musiałem szybko adaptować się do nowego środowiska i otoczenia, bo w krajach, w których grałem, panowała duża rywalizacja – nikt nie czekał kilku miesięcy, aż będę gotowy. Trzeba było być przygotowanym tu i teraz. Pomagała mi moja żona, która w 99% przypadkach latała ze mną po świecie i mnie wspierała.

Rodzina i wychowanie
Jak łączysz życie profesjonalnego piłkarza z rolą ojca?
Nie było to łatwe. Kiedy Lucas był mały nastał czas covidu i zostały zamknięte granice, akurat Anja się wybierała do mnie do Jordanii i na następny dzień kiedy mieli lecieć zamknęli lotnisko na długi okres. Ja przebywałem w stolicy tego kraju w Ammanie i również nie mogłem wylecieć. Mieliśmy wtedy parę miesięcy rozłąki i tak na prawdę to chyba był najdłuższy okres kiedy nie widziałem się z młodym. Żyjemy na dwa domy Split-Warszawa, łączymy to jak możemy, żeby nasz syn mógł być jak najwięcej również w Warszawie. Każdy wolny okres planujemy tak, żebyśmy byli wszyscy razem. Mam taką pracę na szczęście, że jest to możliwe i nikt na tym nie cierpi.
Jakie wartości starasz się przekazać swojemu synowi, gdy wspólnie trenujecie lub oglądacie mecze?
Najważniejsze jest być dobrą i uczciwą osobą w życiu codziennym. Sport to jest dodatek. Bardzo długa droga przed każdym, aby zostać profesjonalnym sportowcem – obojętnie w jakiej dyscyplinie. Ważne jest również, żeby nie zapominał o najważniejszych wartościach w życiu i żeby się uśmiechał bo uśmiech daje również energię osobom które przebywają w twoim towarzystwie.

Dyscyplina i pasje
Jak nauczyłeś się dyscypliny i jakie metody pomagają Ci utrzymywać ją na co dzień – zarówno w sporcie, jak i w życiu prywatnym?
Lubię dyscyplinę na boisku i na co dzień w życiu. Gdyby nie dyscyplina i ciężka praca nigdy bym nie był tam gdzie jestem. Miałem wyznaczony cel, którym był debiut w naszej polskiej ekstraklasie, a wiedziałem że talentu nie dostałem więc musiałem podporządkować swoje życie tak, aby te mankamenty zakryć i móc spełnić swoje marzenia – grając w piłkę na całym świecie. Od spania po jedzenie miałem wszystko poukładane i tak zostało do dnia dzisiejszego. Nigdy nie paliłem papierosów, nie piję alkoholu, to są takie małe rzeczy, ale właśnie w życiu jak na boisku detale decydują czy wygrywasz…
Jakie masz pasje poza piłką nożną i w jaki sposób pomagają Ci się one zrelaksować po treningach i meczach?
Żona mówi, że czym starszy tym głupszy jestem😂 Uwielbiam biegać, wtedy odpoczywam i głowa zaczyna mi lepiej funkcjonować. Potrafię na wakacjach wstawać z samego rana i biegać, nikt mnie do tego nie zmusza po prostu sam to robię, zaczynając tak dzień lepiej się czuję. Do tego od paru lat uwielbiam grać w padla jest w tym rywalizacja, od której wydaje mi się, że jestem uzależniony – w pozytywnym tego znaczeniu.

Podróże, kultura i kuchnia
Grałeś i mieszkałeś w wielu krajach – od Polski, przez Cypr i Bułgarię, aż po Tajlandię i Bliski Wschód. Które miejsce wywarło na Tobie największe wrażenie?
Tak jak wspomniałaś, w 11 krajach dane mi było grać i żyć na co dzień. Ogólnie wychodzę z założenia, że jeśli na coś wydawać pieniądze to na podróże, które są bogactwem i rozwijają nas jako ludzi. Grając miałem okazję poznać przepiękne miejsca do życia, gdzie ludzie płacą ogromne pieniądze, a ja tam byłem i mogłem to na żywo przeżywać dzień po dniu. Również teraz kiedy już przechodzę na drugą stronę i zmierzam w kierunku bycia trenerem, bardzo dużo podróżujemy i pokazujemy naszemu synkowi świat, chcemy go zarazić tym co my już przez ponad 15 lat z Anją robimy i będziemy robić do ostatnich naszych dni.
Jakie różnice kulturowe najbardziej Cię zaskoczyły w czasie gry za granicą?
Nie zaskoczyło mnie nic co widziałem. Lubię poznawać nowe kultury i czytać o tym, żeby lepiej zrozumieć w jakim miejscu jest mi dane przebywać i wykonywać mój zawód. Jestem również osobą, która jest bardzo komunikatywna i wydaje mi się że przez to nigdy nie miałem problemów z aklimatyzacją i nowymi miejscami. Pamiętam, że w Arabii pierwszy raz jak poleciałem to już po 5 minutach szatnia mnie zaakceptowała, a najlepszym tego przykładem jest to, że opuszczając to miejsce zawodnicy, którzy nie mają dużo do czynienia z Europą dali mi prezenty i pisali listy pożegnalne.
Futbol to także smaki – czy któreś lokalne potrawy szczególnie przypadły Ci do gustu podczas zagranicznych przygód?
Uwielbiam próbować jedzenie, żeby poznać nowe smaki. Thailandzka kuchnia bardzo mi smakuje. Będąc i mieszkając rok w Bangkoku mieliśmy możliwość próbowania ich jedzenia na co dzień. Bardzo dobre, a do tego bardzo tanie, niestety trochę to inaczej wygląda u nas w Polsce, jeśli chce się spróbować ich kuchni. Natomiast z krajów arabskich najbardziej smakowały mi ich przyprawione mięsa z grilla – tylko tam mają taki smak.

Under Armour – doświadczenia i sprzęt
W swojej karierze testowałeś wiele zestawów treningowych. Jak oceniasz funkcjonalność koszulki Challenger i spodenek Pro Shorts podczas intensywnych zajęć?
Koszulka Challenger i spodenki Pro Shorts dają dokładnie to, czego piłkarz potrzebuje na boisku – lekkość, swobodę ruchu i wentylację. Czuję się w nich komfortowo nawet podczas najbardziej wymagających treningów w upale. Dla mnie to sprzęt, który naprawdę wspiera, a nie przeszkadza w pracy.
Skarpety piłkarskie UA Magnetico to detal, ale w piłce właśnie detale często robią różnicę. Jak sprawdziły się u Ciebie w praktyce?
Dokładnie – w piłce detale decydują. Skarpety UA Magnetico mają świetne dopasowanie, nie zsuwają się i dają stabilność w bucie. Niby mała rzecz, ale dzięki temu można skupić się w 100% na grze, a nie poprawianiu sprzętu.
Twój syn testował buty Under Armour Magnetico Select Jr.. Jakie emocje budzi w Tobie obserwowanie, jak trenuje w profesjonalnym sprzęcie?
To dla mnie ogromna radość, że już od najmłodszych lat może poczuć, jak to jest grać w butach naprawdę dobrej jakości. Widziałem jego uśmiech, kiedy zakładał Magnetico Select – dla dziecka to jest wielka motywacja i dodatkowa frajda z treningu.
Czy uważasz, że odpowiednie obuwie i odzież mogą pomóc młodemu zawodnikowi w budowaniu pewności siebie i rozwijaniu pasji?
Zdecydowanie tak. Sprzęt, który nie krępuje ruchów, daje komfort i dobrze wygląda, buduje pewność siebie. Młody piłkarz czuje się profesjonalnie i to przekłada się na większą wiarę w swoje możliwości i chęć pracy nad sobą.
Gdybyś miał polecić zestaw Under Armour innym ojcom i młodym piłkarzom, co według Ciebie jest jego największą przewagą?
Największa przewaga to połączenie jakości i funkcjonalności. To sprzęt, który naprawdę jest tworzony z myślą o zawodniku – od najmłodszego do profesjonalisty. Warto zainwestować w coś, co wspiera pasję i daje realny komfort podczas treningów.

Futbol dał Łukaszowi Gikiewiczowi możliwość poznania świata, zdobycia wielu doświadczeń i cennych życiowych lekcji. Dziś dzieli się nimi nie tylko z kibicami, ale przede wszystkim ze swoim synem, dla którego jest pierwszym trenerem i największym autorytetem. Testowanie sprzętu Under Armour pokazało, że pasję do piłki można łączyć z budowaniem rodzinnej więzi i to właśnie ta mieszanka futbolu, dyscypliny oraz bliskości sprawia, że sport staje się czymś więcej niż tylko grą.
Dziękujemy za inspirującą rozmowę i podzielenie się z nami swoimi doświadczeniami, które mogą być cenną lekcją dla młodych piłkarzy, ojców i wszystkich pasjonatów sportu.

