MM Talks /
2025-07-09
Wimbledon to nie tylko sport. To jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie tenis spotyka się z tradycją, stylem, smakiem i rytuałem, który trwa od dekad. Nawet jeśli nie jesteś tenisowym fanatykiem, możesz się w tym świecie zakochać – bo Wimbledon to emocje, estetyka i doświadczenie, które zostaje na długo.

Wimbledon od kuchni – rytuały, symbole, detale, które tworzą magię

Wimbledon to nie tylko sport. To jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie tenis spotyka się z tradycją, stylem, smakiem i rytuałem, który trwa od dekad. Nawet jeśli nie jesteś tenisowym fanatykiem, możesz się w tym świecie zakochać – bo Wimbledon to emocje, estetyka i doświadczenie, które zostaje na długo.

Co tak naprawdę buduje ten klimat? Jak wygląda Wimbledon od kuchni – od porannej kolejki po zapach świeżo skoszonej trawy i smak truskawek z kremem?

Żeby o tym porozmawiać, do rozmowy zaprosiliśmy duet @warto_zobaczyć – podróżników i twórców, którzy byli na Wimbledonie, doświadczyli go na własnej skórze i potrafią opowiedzieć o nim tak, że od razu chce się tam być.


Co sprawiło, że zdecydowaliście się pojechać właśnie na Wimbledon? To było spełnienie marzenia czy raczej spontaniczna przygoda?

WZ: Od kilku lat gramy w tenisa i jako fani tego sportu marzyliśmy, żeby odwiedzić najbardziej prestiżowy turniej wielkoszlemowy — Wimbledon. W zeszłym roku dowiedzieliśmy się o słynnej kolejce i możliwości kupienia biletu w ten sposób i od razu wiedzieliśmy, że za rok musimy tam pojechać.

Kiedy zapadła decyzja i jak wyglądały pierwsze kroki w przygotowaniach?

WZ: Decyzję o tym, że w tym roku jedziemy na Wimbledon, podjęliśmy już dawno, ale bilety lotnicze kupiliśmy dopiero tydzień przed wylotem. Jeśli chodzi o przygotowania do kolejki, to jesteśmy raczej ekstremalnym przypadkiem — tego dnia wcale nie planowaliśmy iść na mecze, tylko wybraliśmy się na spacer po parku Richmond. Gdy podeszliśmy obejrzeć teren na kolejne dni, zobaczyliśmy o 14:00, że ludzie już stoją w kolejce na następny dzień. Nie było jeszcze aż tak wielu chętnych, więc spontanicznie zdecydowaliśmy się dołączyć już wtedy, bo mieliśmy pewność, że dostaniemy bilety na kort centralny lub kort nr 1 — te najbardziej pożądane.

Co okazało się najtrudniejsze do zorganizowania – bilety, nocleg, transport… a może pogoda?

WZ: Pogoda na szczęście nam sprzyjała, więc czekanie w kolejce nie było żadnym problemem. W nocy było dość chłodno, zwłaszcza bez ciepłych ubrań ani koca, ale już podczas meczu zrobiło się naprawdę gorąco — czasem nawet za bardzo, bo zdarzało się, że ktoś z publiczności mdlał. Nieprzespana noc, upał i tłum ludzi, później dają się we znaki. Z noclegiem nie mieliśmy problemu, choć wiemy, że w tym okresie jest on droższy i trudniej znaleźć coś w okolicy.

Czy ta słynna „queue” naprawdę wygląda jak na filmikach? Namioty, stewardzi, karty kolejki – jak to przebiega w praktyce?

WZ: Tak! Dokładnie tak, jak pokazują filmiki — stewardzi, namioty, ludzie grający w gry, żeby zabić czas, kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. Ale szczerze mówiąc, w ogóle nam to nie przeszkadzało — ludzie tam kochają tenis, można z każdym porozmawiać, obsługa jest przemiła i pomocna, a atmosfera wyjątkowa. Organizacja jest na najwyższym poziomie — wszystko działa, jak trzeba, nie da się obejść przepisów ani „przytrzymać” komuś miejsca. Każdy dostaje swój numer w kolejce i trzyma go aż do zakupu biletu.

Co zabraliście ze sobą na noc w parku i co absolutnie okazało się niezbędne, by przetrwać to doświadczenie?

WZ: Jak już wspomnieliśmy, decyzja była całkowicie spontaniczna, więc nie mieliśmy ze sobą ani namiotu, ani śpiworów, koców, ubrań — dosłownie niczego potrzebnego. Noc spędziliśmy pod tropikiem od namiotu, a ubrania na szczęście dowiózł nam wujek. Mimo hardcorowej, nieprzespanej nocy wcale się nie zniechęciliśmy — wręcz przeciwnie, mamy co wspominać 🙂 Warto jednak przygotować się wcześniej — ludzie potrafią szykować sprzęt, gry, jedzenie, koce i śpiwory nawet kilka miesięcy przed. Nasza rada: na pewno przydadzą się śpiwory i ciepłe ubrania na noc! Powerbanki można wypożyczyć na miejscu w automatach w cenie 10 funtów.

To czekanie – to bardziej wspólna przygoda i integracja czy raczej każdy siedzi w ciszy, wpatrzony w telefon?

WZ: To zależy od części kolejki. Dużo osób integruje się, jedzą razem, grają w gry, rozmawiają o tenisie. Są też tacy, którzy siedzą zamknięci w swoim namiocie. My poznaliśmy bardzo miłych ludzi, którzy okazali się mega pomocni w naszej pierwszej przygodzie z Wimbledonem.

Wimbledon to nie tylko tenis – co według Was buduje ten wyjątkowy klimat? Styl, zapach świeżo skoszonej trawy, porządek, ludzie?

WZ: Wimbledon to przede wszystkim prestiż, elegancja i niesamowicie mili ludzie. Podobało nam się, że obsługa w dużej części składa się ze starszych osób — widać, że to dla nich pasja. Wimbledon to rytuały i tradycje — to one budują ten wyjątkowy klimat. Styl i elegancja to druga kwestia — wszyscy wyglądają pięknie, a trawa na kortach wydaje się sztuczna, tak jest zadbana.

Truskawki z kremem – pychota czy bardziej rytuał niż smak? Macie swoją szczerą opinię?

WZ: Truskawki z kremem to obowiązkowy punkt na Wimbledonie, więc oczywiście musieliśmy ich spróbować. Uważamy, że polskie truskawki są lepsze, ale tam smakowały naprawdę dobrze.

Piliście Pimm’s? To orzeźwienie, brytyjska tradycja, czy raczej „trzeba było spróbować”?

WZ: Tego dnia piliśmy głównie dużo wody ze względu na upał, ale widać było, że prawie każdy dookoła miał w ręku Pimm’sa.

Henman Hill – jak to wygląda z bliska? Piknikowe klimaty, wspólne kibicowanie, ekran, śmiech… naprawdę tak magicznie, jak mówią?

WZ: Henman Hill to wyjątkowe miejsce na Wimbledonie — bardziej swobodne, z niesamowitą energią kibiców. Przewija się tam naprawdę mnóstwo ludzi. My jednak tylko przeszliśmy się obok, a cały dzień spędziliśmy na korcie centralnym i numer 1.

Zaskoczyło Was, jak elegancko ludzie się tam ubierają? Kapelusze, sukienki, koszule – daliście się porwać temu stylowi?

WZ: Ubiór to jedna z najważniejszych rzeczy na Wimbledonie. Garnitury, sukienki, eleganckie stroje robią ogromne wrażenie. Ludzie dzielą się na tych ubranych ekskluzywnie, w barwach Wimbledonu, na biało albo np. w barwach Polski. My nie mogliśmy zaszaleć, ale staraliśmy się zachować klasę 😉

Trafił się Wam deszcz? Jak wygląda życie na Wimbledonie, gdy mecz nagle się zatrzymuje?

WZ: Na szczęście obyło się bez deszczu, ale upały były wyjątkowe jak na Londyn. Koniecznie trzeba mieć nakrycie głowy, krem z filtrem i pić dużo wody.

Jak wygląda kort z bliska? Czuć zapach trawy? Ta perfekcyjna zieleń robi wrażenie?

WZ: Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, więc kort był świetnie widoczny. Trawa naprawdę wygląda jak sztuczna — jest niesamowicie zadbana i idealnie przycięta, na długość 8 mm. Jest to precyzyjnie utrzymywana wysokość, zapewniająca odpowiednią jakość nawierzchni do gry w tenisa.

Zauważyliście, że na kortach nie ma żadnych reklam ani sponsorów? Co to zmienia w odbiorze meczu?

WZ: Faktycznie, dopiero teraz zwróciliśmy na to uwagę. Brak reklam sprawia, że wszystko jest czyste, eleganckie i nie rozprasza ani widzów, ani zawodników.

Odwiedziliście Wimbledon Lawn Tennis Museum? Co najbardziej Was tam zaskoczyło albo poruszyło?

WZ: Rok temu zwiedzaliśmy cały obiekt z muzeum i wtedy po raz pierwszy pojawił się pomysł, żeby wrócić na szlem. Dla fanów tenisa to miejsce wyjątkowe. Super było zobaczyć pokoje, w których zawodnicy udzielają wywiadów i odbierają puchary, stare stroje i ich ewolucję na przestrzeni lat. Bardzo polecamy zwiedzanie z przewodnikiem — mają mnóstwo ciekawostek i historii.

Co ludzie robią poza oglądaniem meczów? Zauważyliście jakieś małe zwyczaje, rytuały, których wcześniej się nie spodziewaliście?

WZ: Wiele osób przyjeżdża tam też po to, żeby się pokazać, a nie tylko oglądać mecze 😉 Na kortach widać gwiazdy, aktorów i celebrytów. Podczas meczu Igi widzieliśmy w loży królewskiej Beara Gryllsa i Johna Cenę. Warto też wspomnieć, że ludzie często zmieniają korty w trakcie meczów, żeby zobaczyć jak najwięcej zawodników — dlatego trybuny nigdy nie są w pełni zapełnione.

Jak wygląda mecz na żywo? Jakie emocje towarzyszą kibicowaniu z trybun, a jakie… pod namiotem lub na trawie?

WZ: Mecz na żywo to zupełnie inne doświadczenie. Energia kibiców i okrzyki wsparcia są niesamowite. Minusem jest brak powtórek, więc trzeba być bardzo czujnym 😉 Jedyny minus kolejki to brak telebimu z meczami — dużo osób śledzi wyniki w aplikacji MyWimbledon, która swoją drogą jest świetna.

Komu kibicowaliście najbardziej? Macie swoich tenisowych faworytów, których śledzicie od lat?

WZ: Wśród kobiet oczywiście zawsze kibicujemy Idze — jest wspaniałą sportsmenką i po cichu wierzymy, że wygra Wimbledon! Wśród mężczyzn od lat kibicujemy Carlosowi — to niesamowity, kompletny zawodnik z finezją i precyzją, jaką mało kto posiada. Jest showmanem i bardzo pozytywnym chłopakiem, który sprawia, że tenis wygląda na łatwy — choć to tylko pozory 😉

Jakie trzy rzeczy poradzilibyście osobie, która jedzie na Wimbledon po raz pierwszy – coś, czego nikt nie mówi, a warto wiedzieć?

WZ: Warto sprawdzać pogodę i wybrać odpowiedni dzień na kolejkę. Naprawdę opłaca się przyjść dzień wcześniej, żeby mieć pewność najlepszych miejsc. Jeśli chce się mniej wydać, można kupić bilety na korty zewnętrzne za 30 funtów i od razu zapisać się na odsprzedaż biletów. Jeśli jest się w początkowej części kolejki, można później dostać bilety na kort centralny lub nr 1 za 15 funtów — warto!

Czy ten wyjazd zostawił w Was coś więcej niż wspomnienia z kortu? Chcielibyście wrócić – a może planujecie?

WZ: Jesteśmy pewni, że to nie był nasz ostatni Wimbledon. Za rok planujemy wrócić — tym razem już ze śpiworami albo chociaż kocykiem 😉

W prezentowniku Love Skin Food znajdziesz kosmetyki, które łączą naturalne składniki z luksusową, holistyczną pielęgnacją. Każdy z nich powstał z… …
W prezentowniku Love Skin Food znajdziesz kosmetyki, które łączą naturalne składniki z luksusową, holistyczną pielęgnacją. Każdy z nich powstał z……
MM Talks /
2025-07-09
Materiał opracowany przy użyciu AI oraz zespołu redakcyjnego MALEMAG.
ZASTRZEŻENIE: Dokładamy wszelkich starań, aby zawsze podać prawidłowe źródło każdego obrazu, który używamy.
Jeśli uważasz, że podane źródło może być nieprawidłowe, skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@malemag.pl
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Zapisz się do newslettera

Dołącz do społeczności MALEMAG. Zostań częścią pierwszego męskiego community, gdzie wymieniamy się wiedzą, doświadczeniami i inspiracjami!