Czym jest Run Club i dlaczego przyciąga coraz więcej osób?
Bieganie przestało być indywidualną aktywnością. W miastach takich jak Warszawa, Wrocław czy Kraków coraz częściej spotyka się grupy biegaczy, którzy ruszają wspólnie o świcie lub wieczorem – nie tylko po formę, ale też po kontakt z drugim człowiekiem. Rozmawiamy z Adamem Kaszewskim – twórcą Maekh Running, jednej z najbardziej dynamicznych inicjatyw Run Clubowych w Polsce o tym, dlaczego bieganie w grupie to dziś coś więcej niż moda.

1. Moda na Run Cluby przyszła do Polski z takich miast jak Nowy Jork, Kopenhaga czy Berlin. Co Twoim zdaniem przyciąga ludzi do biegania w grupie?
Szczerze mówiąc, ja tę modę na Run Cluby bardziej kojarzę z Polski niż z zagranicy – może dlatego, że właśnie w ten sposób sam zacząłem biegać. Od zawsze moje najbliższe grono znajomych to były osoby bardzo aktywne fizycznie. Już w liceum, dobre 15 lat temu, umawialiśmy się na pierwsze wspólne biegi. Grupa daje niesamowitą siłę i motywację, by zacząć. Dla osób, które nigdy wcześniej nie biegały, może to być naprawdę pomocne na początku, a później – spotykając się raz czy dwa razy w tygodniu – można zrobić bardzo duży progres.
2. Run Club to nie tylko sport, ale też styl życia?
Zdecydowanie tak. Tworząc tę inicjatywę, zależało mi, żeby każdy element spotkania był równie ważny. Człowiek nie żyje samym bieganiem. Dla mnie liczy się cały proces – od outfitu, przez miejsce, w którym się spotykamy, aż po dobrą kawę 🙂
3. Co najbardziej zaskakuje osoby, które dołączają po raz pierwszy i co sprawia, że zostają na dłużej?
Większość osób, które do nas dołączają, miała już wcześniej styczność z bieganiem lub jakąkolwiek inną aktywnością fizyczną, więc jest im łatwiej, niż gdyby zaczynali zupełnie od zera. Wielu z nich jest pozytywnie zaskoczonych otwartością grupy, chęcią nawiązywania kontaktów i wymiany doświadczeń – nie tylko o bieganiu, ale też o zdrowym stylu życia. Kiedy trafiasz do tak wspierającego środowiska, naprawdę trudno nie zostać na dłużej.
4. Jak reagują ludzie z zewnątrz, kiedy widzą biegnącą grupę?
Grupa zawsze budzi zainteresowanie, ale często biegamy rano i w weekendy, więc na trasie spotykamy głównie innych biegaczy, którzy czasem pytają, jak mogą do nas dołączyć. Dużo zależy też od pogody – staramy się być aktywni nawet przy kiepskich warunkach, a wtedy na trasie zazwyczaj jesteśmy już tylko my 🙂
5. Czy Run Club daje coś więcej niż tylko formę fizyczną?
Zdecydowanie tak. Sport daje niesamowite możliwości w wielu aspektach życia. Kontakty? Jak najbardziej! Mam wrażenie, że relacje nawiązywane poprzez wspólny trening są naprawdę wartościowe. Dla wielu osób Run Club to nie jest jedyna aktywność – wręcz przeciwnie – większość z nas regularnie ćwiczy na siłowni, trenuje sporty walki czy inne formy ruchu.
6. Czym Run Club różni się od samotnego biegania z playlistą?
Dzięki Run Clubom bieganie stało się trochę bardziej sportem drużynowym niż indywidualnym i bardzo mnie to cieszy. Wiele treningów w samotności bywa monotonna i nużąca. W grupie dużo łatwiej się zmobilizować, przebiec więcej kilometrów czy przetrwać trudniejsze interwały. Ale samotne bieganie też ma swój urok – dla mnie to trochę jak medytacja w ruchu.
7. Co trzyma ludzi razem i jaką rolę pełnisz Ty?
Lubimy być częścią czegoś większego i to właśnie jest misja Maekh Running: inspirować do działania, do postawienia pierwszego kroku. Jest mi ogromnie miło widzieć, jak uczestnicy robią progres z tygodnia na tydzień. Ja w tym wszystkim jestem trochę jak iskra, która rozpala ogień. Myślę, że fajnie, gdy takiej grupie przewodzi osoba, która autentycznie trenuje – wtedy to po prostu czuć, że jest prawdziwe.
8. Run Cluby coraz częściej wychodzą poza bieganie – eventy, wyjazdy, aftery. Planujecie to rozwijać?
My tak naprawdę dopiero zaczynamy. Od dwóch miesięcy działamy już pod marką Maekh Running. Sytuacja jest bardzo rozwojowa – właśnie otworzyliśmy naszą kawiarnię na Mokotowie, która, mam nadzieję, stanie się domem dla naszej społeczności. Brakowało mi takiego miejsca, w którym moglibyśmy robić wszystko na swoich zasadach i na szczęście udało się to zrealizować w ekspresowym tempie.
9. „Run Club? To nie dla mnie” – co mówisz takim osobom?
Uważam, że najważniejsze to przełamywać własne ograniczenia – one pojawiają się w każdej dziedzinie życia: w pracy, w relacjach, w sporcie. Zbyt często przypisujemy pewnym rzeczom zbyt wiele emocji. Dla mnie sport to przede wszystkim zabawa i sposób na oderwanie się od codzienności. Może mam takie podejście, bo sport jest ze mną od dziecka, ale właśnie dlatego uważam, że w dorosłym życiu tym bardziej potrzebujemy kontaktu z naszym wewnętrznym dzieckiem. I sport to idealna okazja, by je odnaleźć.
10. Co powiedziałbyś facetowi, który nigdy nie był w żadnym klubie, nie lubi biegać sam, ale też nie chce się wygłupić?
Nie mam w zwyczaju nikogo na siłę przekonywać do aktywności fizycznej, zdrowego jedzenia czy lepszego stylu życia. Ale może warto, żeby taki facet zadał sobie pytanie: jaki wpływ na jego życie za 15-20 lat będą miały decyzje, które podejmie dziś?

Zacznij od jednego kroku i biegnij z nami dalej
Run Club to nie zawody. To wspólna droga. Możesz być początkujący, możesz biec wolniej, możesz przyjść po to, by sprawdzić, jak to jest i zostać, jeśli poczujesz energię grupy. Bo bieganie w grupie to nie tylko sposób na formę. To sposób na ludzi, relacje, rytm dnia i powrót do siebie.
Nie potrzebujesz idealnej kondycji ani specjalistycznego sprzętu. Wystarczy ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego. Dołącz do Run Clubu, zobacz, jak działa Maekh Running, wypij kawę z ekipą i przekonaj się, że nie trzeba być „sportowcem”, żeby poczuć, że się biegnie w dobrą stronę.

